Kuroniowa

Pora wziąć się za siebie!

Marzec 27, 2017

Rok temu o tej porze toczyłam się z dzieckiem na ręku.

Rok temu o tej porze byłam miesiąc po porodzie…

Przez cały ten czas wbijałam sobie do głowy, że przecież karmiąc (cyckiem/piersią/ mlekiem własnej produkcji) chudnę, bo mam jednak większe zapotrzebowanie kaloryczne. Chyba nie wzięłam pod uwagę, że zapotrzebowanie owe pokrywałam aż w nadmiarze w delicjach szykowanych przez Jaśka. Matka karmiąca powinna przyjmować średnio 300-400 kcal dziennie więcej, niż kobieta bez dziecka przy cycku. No i git! Tylko, że te kalorie to wcale nie jest tak dużo jedzenia i podżerane bezpardonowo kanapeczki, ciasteczka, przekąski i owoce niestety bardzo szybko limit przekraczają.

Zaproszono mnie do Dzień Dobry TVN. Poszłam. Mąż mi powtarzał, jaka jestem piękna i jak dobrze wyglądam, więc ubrałam się w RISK’a i miałam plan – olśnić wszystkich. Plan planem, a realia to już inna historia. Luz! Mam „trochę” samokrytycyzmu i wiedziałam, że nie będzie super, ale nie sądziłam, że rzeczywistość ugryzie mnie w sadło, aż zaboli. Rozmawialiśmy o marnowaniu żywności. Siedziałam przy stole z Magdą Mołek, Anią z Banków żywności, Marcinem Mellerem. Pytano mnie, czy u nas w domu marnuje się jedzenie… odpowiedziałam (zgodnie z prawdą), że raczej nie ale równie dobrze mogłabym odpowiedzieć „A jak myślisz? Chyba widać, że wszystko wpieprzam jak leci! Rano, w południe, wieczorem. No i w nocy! W nocy to zajadam bezsenność wszystkich mieszkańców południowej Warszawy”…

Obejrzałam na stronie Dzień Dobry filmik – posmutniałam i poległam. Otworzyłam fora i poczytałam na temat ćwiczeń odchudzających. Od tygodnia (z małą przerwą na chorobę, w trakcie której nic nie mogłam jeść, bo miałam takie zapalenie gardła… nie ma tego złego, choć opadłam z sił) ćwiczę z Ewą Chodakowską. Myślę, że ten miesiąc zamknę z bilansem -4kg (na to się zanosi). Do maja powinnam zacząć wyglądać jak kiedyś. A przynajmniej podobnie.

Nie ma co się łudzić. Karmienie piersią nie odchudza.

Spacery z dzieckiem, ruch, zdrowe jedzenie, brak podjadania między posiłkami i po nocy… – TO ODCHUDZA 🙂

Trzymajcie za mnie kciuki!

 

1 Comment

  1. Ilona

    Maj 9, 2017 at 4:27 pm

    Trzymam kciuki. Ja przy pierwszym dziecku, karmiąc piersią schudłam po 12 miesiącach karmienia. W ciąży przytyłam Ok 16 kg i po roku wróciłam do swojej wagi. Teraz po drugim dziecku cały czas mam kg na plusie. Moja waga stoi w miejscu. Karmie piersią ale Małysz dopiero 4 miesiące. Liczę na to ze mimo wszystko wrócę do swojej wagi bo w nic sie nie mieszczę. ;(( Takie wpisy jak ten nie tylko mobilizują do działania. Pokazują także ze nie jesteśmy same w codziennych zmaganiach z macierzyństwem, i z walka o własna atrakcyjność. Piateczka;))

Dodaj komentarz