bobo - ciąża

Sylwester w ciąży… kaszląco, w chusteczkach.

Grudzień 31, 2015

Nie mogło być lepiej. Sylwester – wszyscy szykują się na fantastyczne zabawy (bez względu na to czy z alkoholem, czy bez), piętrzą fryzury, kleją brokat tu i ówdzie… a ja zasmarkana, żeby nie powiedzieć z glutem do pasa, kaszląca elegancko. Z zadyszką i bólem w kościach. Siły mi wystarczyło, aby ogarnąć dom, odkurzyć, pomyć łazienki i poukładać ubrania. A teraz zaległam.

<Mam cichą nadzieję, że nie sprawdza się powiedzenie „jaki sylwester taki cały nowy rok”, bo jeżeli tak to ja dziękuję, wypisuję się z 2016 roku już teraz>

Miałam napisać o tym, jak można fajnie zorganizować sobie ten czas w ciąży (wiadomo, nawet szampana nie można się napić, bo zgodnie z badaniami nawet najmniejsza ilość alkoholu podobno MOŻE – wiem, nie musi, ale może… – zaszkodzić dziecku. Tak wiem, nie dajmy się zwariować, wiem… jednak jakoś mam w sobie ten margines, że mogę zrobić coś, czego będę żałowała do końca życia i wolę jednak nie), w zaawansowanej ciąży średnio z tańcem i hulankami, bo zadyszka pojawia się szybciuchno a i zmęczenie często bierze górę, więc duszą towarzystwa ciężko być do późnych godzin wieczornych. Ciężko być też uosobieniem dziczy, szaleństwa i zabawy… bo różne dolegliwości ciążowe, zalecenia lekarskie itp. delikatnie mówiąc nas ograniczają.

Miałam Wam napisać o tym, że można ratować się winem bezalkoholowym, które swego czasu poleciły mi dobre dusze (wino można nabyć w P&P, Makro czy Selgrosie. Kiedyś było w M&S ale już nie ma). Miałam napisać o tym, aby wybrać opcję relaksacyjną i pełną przyjemności. Opcję egoistyczną, pełną smaków, wygód i odpoczynku… bo przecież nie trzeba wieszać się na żyrandolu głową w dół, żeby było przyjemnie, prawda. Tylko, że nie jestem w stanie tego wszystkiego opisać sensownie, bo jedyne, co mi przychodzi do głowy to JESTEM ZMĘCZONA… Marzę o tym, żeby zalec w łóżku, otulić się ciepłą kołderką i zasnąć. Marzę o tym, żeby Jasiek podał mi roladki ze szpinakiem (przepis tu) i inne smaczności, które przygotował, aby poprawić mi samopoczucie.

Dlatego napiszę Wam tylko w kilku słowach, że życzę Wam wszystkiego, co najlepsze. Oby 2016 rok był pełen cudów, radości, zdrowia i spokoju. Oby pozytywni, prawdziwi i życzliwi nam ludzie pojawiali się coraz częściej, a wszyscy Ci, których być nie powinno los odsiał jak najszybciej. Życzę Wam realizacji planów, marzeń i pomysłów. Oby to był rok kreatywny, pełen sukcesów.

Bądźmy razem – bez względu na to jak często jesteśmy w kontakcie. Szanujmy się i odstawmy ego na boczny tor. Żyjmy w zgodzie ze sobą i z innymi. Żyjmy dobrze.

 

p.s. I oby nam się udało w tym 2016 roku wymyślić imię dla Juniora, bo póki co pustka… I zostanie nam mały „Nierusz Kuroń”, „Ejty Kuroń” albo po prostu Junior. (oczywiście żartuję).

Ściskam Was mocno,

Wasza Kuroniowa

Dodaj komentarz