Bez kategorii, Bobo, bobo - dla dziecka

Tatą być…

Wrzesień 19, 2016

„Posiadanie mądrego ojca jest dla każdego dziecka bezcennym kapitałem na całe życie” (Obuchowska 1996, s. 56).

Jest pewna wyjątkowość w relacji Ojca z dzieckiem. To, co dane jest matce po narodzinach dziecka – to zrozumienie, bliskość, uczucie i poczucie bezpieczeństwa (w ciąży przecież choćby sam głos był dla maluszka jednym z elementów stałych tego tymczasowego „domu”), tata może, choć nie musi wcale, wypracować po porodzie wspólnym czasem, miłością i zaangażowaniem. A praca ta, zgodnie z badaniami psychologów, w przyszłości mocno będzie owocować. *

W moim dzieciństwie pamiętam bardzo dużo mamy i wyjątkowe chwile z tatą. Pamiętam, że bardzo mi go brakowało, co potwierdzają opowieści mojej mamy teraz (podobno jak byłam malutka, gdy mój tata podjeżdżał pod blok pojazdem, którego był kierowcą piszczałam z radości i trzęsłam się rozemocjonowana). Dzieciństwo mojego męża to czas z mamą, ale także z obecnym w ich życiu ojcem. O wiele więcej wspomnień i historii oraz mniej tęsknoty się z nich wyłania. Co także może determinować pewne różnice charakterologiczne między nami.

Gdy urodził się Ignacy czułam się zmęczona. Permanentnie. A przy tym wszystkim nie mogłam spać. Bezsenność potrafiła trzymać mnie do późnych godzin nocnych, czyli praktycznie do chwili, w której Ignacy się wybudzał (około 2-3 nad ranem) na karmienie. Potem brałam go do siebie i znowu nie mogłam zasnąć, bowiem bałam się, że nie daj Boże mój organizm nie zanotuje obecności dziecka obok i … przywalę go swoim niemałym cielskiem. Balansując więc tak na granicy jawy i snu próbowałam egzystować w nowej dla nas rzeczywistości. Czy byłam udręczona i umęczona, relatywnie nie. Patrząc na inne świeżo upieczone matki, ja miałam ogromny komfort obecności i ciągłego wsparcia Ojca mojego dziecka.

Od samego początku Jasiek oswajał naszego syna ze swoją obecnością – począwszy od kąpieli, przez nocne czuwanie i usypianie, na wspólnych spacerach kończąc. Ta niczym nie skrępowana miłość ojcowska była swego rodzaju wentylem bezpieczeństwa – dla mnie i dla dziecka. Ja mogłam oswajać w sobie bycie mamą, odetchnąć, pospać lub posprzątać, a młody spędzał czas z kimś, kto nie wariował z nadopiekuńczości (np. na spacerach z wózkiem zapominając folii przeciwdeszczowej, owijał syna w kilka kocyków i tak oto dumnie szedł do domu w trakcie ulewy).

Ogrom cierpliwości ze strony obydwu panów – do siebie, do zaistniałej sytuacji oraz do mnie – spowodował, że po wspólnym pół roku nasz syn uśmiecha się od ucha do ucha widząc ojca, że rozumieją się bez słów, a znamiennym jest to, że pierwszym słowem dziedzica było „tata” .

Rozszerzanie diety to także czas, w którym ojciec (bądź co bądź kucharz) odnajduje się coraz lepiej. Powoli analizuje plusy i minusy karmienia papką oraz rozszerzania diety poprzez blw, o czym nie omieszka mnie za każdym razem poinformować. Radość twórcza cieszy obu panów w domu, a ja dzięki temu zyskuję kolejne cenne minuty w zbyt krótkiej dobie. A gdy nadchodzi godzina 18.30-19.00, gdy zaczynam szykować piżamkę, układam pościel w małym łóżeczku, wietrzę pokoje i myję wannę, wiem że kolejne etapy (poza karmieniem, bo to wciąż jeszcze jest moje) to czas ojcowski. Kąpiel, oliwki, śmiechy przy ubieraniu, finalnie mniej lub bardziej przeciągające się usypianie (czasami nawet okraszone śpiewaniem „Kiedy byłem małym chłopcem heeej! wziął mnie ojciec i tak do mnie rzekł…”). Dlaczego jest to dla mnie tak ważne? Abstrahując bowiem od czasu, ulgi i odciążenia mnie w codziennych obowiązkach, jest to model rodzicielstwa bliskości, który zawsze chciałam w swoim domu realizować.

Ponadto, niewątpliwie aktywna obecność ojca w życiu młodego człowieka ma ogromny wpływ na jego przyszłość – na rozwój społeczny, na rozwój postaw moralnych, rozwój intelektualny, czy rozwój emocjonalny. Wiele cech (takich jak pewność siebie, asertywność, empatia itp.) oraz ogólne kompetencje społeczne, są związane z bliską relacją ojca z synem (Hoffman 1961; za: Biller 1971).  Dlatego bardzo ważnym jest, zwłaszcza w przypadku relacji ojciec-syn, aby młodsze pokolenie odczuwając bezpieczeństwo i miłość mogło odwzorowywać pozytywne wzorce w dorosłym życiu, dając przy tym szansę sobie oraz innym wokół na budowanie więzi opartych na solidnych podstawach. Dlatego warto mobilizować ojców do spędzania czasu z dziećmi, warto również (będąc bardzo kochającą matką) odsunąć się kawałek i zrobić wystarczająco dużo miejsca na tę wyjątkową, czułą ojcowską relację.

Warto zacytować tu urywek artykułu z Focus’a -Magdaleny Tilszner pt. Czułość się opłaca:
„Bez okazania czułości nie ma mowy o wychowaniu. Młoda jednostka, której nie okazuje się czułości, ma ogromne kłopoty z dostosowaniem się do reguł współżycia społecznego. Brak czułości to także jeden z bodźców środowiskowych, który uruchamia wadliwy program genetyczny u psychopatów. Najszybciej w obliczu niebezpieczeństwa przyjdzie nam z pomocą jednostka, która nam okazuje czułość, możemy na nią liczyć. Czułość jest widocznym sygnałem skłonności do opieki”.

[Best_Wordpress_Gallery id=”2″ gal_title=”czulosc”]

 

 

 

[line]

Przy okazji kąpieli z czystym sumieniem polecam Wam zerknąć na naturalne i ekologiczne produkty do kąpieli dla dzieci. Osobiście zakochałam się w oliwce z betuliną, która ma gęstą konsystencję, nie rozlewa się dookoła i pozwala cudownie wymasować maluszka przed snem.  🙂

[Best_Wordpress_Gallery id=”3″ gal_title=”bobomio czulosc”]

 

 

 

 

Dodaj komentarz