Bez kategorii

Wieczór odkrytych tajemnic

Listopad 8, 2016

Dziś wieczorem postanowiłam, że podzielę się z Wami moimi małymi tajemnicami. Wybrałam na start 5, bo przecież nie mamy aż tyle czasu, abym pisała o wszystkich 😉

Po pierwsze naturalnie mam mocno kręcone włosy, za czym nie przepadam. Gdy ich nie wyprostuję po myciu głowy, to po wyschnięciu czuję się jak pudel. Z nastroszonym afro, choć loki aż tak drobne nie są. Gdy byłam młodsza moje włosy – o naturalnym kolorze blond, choć odrobinę ciemniejszy, niż noszę obecnie – po prostu się delikatnie falowały. Im robię się starsza, tym włosy bardziej się kręcą, a ja więcej czasu spędzam w łazience na ich suszeniu i prostowaniu (ku uciesze mojego męża, a teraz i syna).

Po drugie – jestem dwojga imion. Moje drugie imię to Karolina. Od zawsze bardziej mi się podobało od pierwszego, ale moim rodzicom ewidentnie Aneta przypadła do gustu i powtarzali mi (delikatnie wmawiając), że pierwsze z moich imion jest ładniejsze. Ba! NAJładniejsze. Do dziś na ten temat bym polemizowała, ale z szacunku do moich rodziców tego nie robię. Gdy nosiłam jeszcze panieńskie nazwisko do szału doprowadzało mnie wpisywanie dwóch imion i dłuuugiego nazwiska w krateczki formularzy urzędowych.

Po trzecie – jakby zsumować czas, to przez kilka lat mieszkałam w Londynie, gdy byłam nastolatką. Stąd mówię dość płynnie w tym języku i mam silny brytyjski akcent. Marzyłam nawet swego czasu, aby rodzice przenieśli mnie do szkoły średniej w Polsce, w której zajęcia prowadzone były po angielsku. Niestety, opinia o liceum do którego chodziłam (gdy tam zdawałam, było 3cie na liście najlepszych liceów w Warszawie) oraz wysokie czesne w tym drugim skutkowały stanowczym VETO rodziców. Szkoda. Żałuję do dziś.

Po czwarte – jestem chorobliwie ambitna. Wynika to zapewne z tego, że moja mama zawsze uważała, że mogę zrobić coś lepiej i lepiej i lepiej… Bywały chwile, w których było to frustrujące, ale z biegiem lat jestem Jej za to bardzo wdzięczna. Przez te moje ambicje ciężko uczyłam się języków obcych (angielski, rosyjski, hiszpański i hebrajski… przez miesiąc także francuski, ale moje predyspozycje do tego języka były żadne, o czym życzliwie poinformowała mnie nauczycielka, za do jestem jej bardzo wdzięczna).  Jak widać, obecnie głównie korzystam z polskiego, ale nie żałuję lat nauki. Skończyłam studia prawnicze, a po studiach wykładałam na uczelni realizując plany doktoratu. W międzyczasie dostałam się na aplikację radcowską w OIRP w Warszawie. W trakcie aplikacji radcowskiej pracowałam w kancelariach i robiłam studia podyplomowe (dokładnie trzy, w tym z mediacji i negocjacji oraz alternatywnych sposobów rozwiązywania sporów, prawa własności intelektualnej oraz kryminalistyki, która od zawsze mnie bardzo ciekawiła). Egzamin radcowski zdałam, ale moje chorobliwe ambicje przygotowały mojemu mężowi wieczór szlochania i zawodzenia, że „NA PEWNO nie zdałam…” (było prawie rozdzieranie szat na podłodze w kuchni a’la Rejtan, ale o tym cicho sza. Lepiej chyba zapomnieć). Gotując z Jasiem również czułam, że muszę się edukować, dlatego pojechaliśmy razem do Le Cordon Bleu i tam uczyłam się fachu cukiernika. Moje ambicje nie ułatwiają mi macierzyństwa, ale to nic. Po prostu wszystko sprawdzam, czytam od groma książek, a komponowanie diety Ignasia to nie tylko zabawa, ale wręcz wyzwanie. Może i lepiej.

 

Po piąte i ostatnie na dziś… Odkąd pamiętam, byłam bardzo zżyta z moim dziadkiem Tadeuszem (Tadzikiem). Gdy mieszkałam z moimi rodzicami u dziadków, czas spędzałam głównie na podwórku i z dziadkiem – siadając mu na stopie i prosząc, aby bujał mnie nad dywanem. Dziadek nie zwracał się do mnie używając mojego pierwszego imienia „Aneta”, mówił do mnie Aniutka. W tym jednym słowie zawsze były uśmiech, troska i lekko podniesiony ton, bo dziadek odkąd pamiętam miał lekkie problemy ze słuchem. Dziadek Tadzik był bardzo pracowity. Mając ponad 70 lat nie mógł usiedzieć w domu na emeryturze i przyjeżdżał do firmy moich rodziców, aby choć trochę się w coś zaangażować. Był ambitny, gdy coś robił to starał się zrobić to najlepiej, jak mógł. Kiedyś mój tata poprosił go o zrobienie katalogu rzeczy, które były w magazynie. Dziadek nie znał się na komputerze, ale wymyślił system karteczkowo-zeszytowy, który sprawdzał się jeszcze przez wiele lat. Pewnego dnia dziadek przyszedł do pracy smutny, zgaszony. Na moje pytanie „Co się stało?” odpowiedział, jak to zwykle on „Aaaa, nic Aniutka! Nie ma co się przejmować!”. Po pewnym czasie okazało się, że dziadek miał raka. Mój najdroższy i najukochańszy Dziadzia odchodził od nas i choć walczyliśmy o niego z całych sił, finalnie musiał mieć pompę z morfiną. Odszedł od nas w kwietniu 2005 roku. Została z nami babcia Danusia, Jego żona która tęskni za Nim każdego dnia, tak jak i my.

Napisałam o tym, dlatego że listopad staje się miesiącem ogólnoświatowej akcji Movember – w Polsce Wąstopad – w której zwracamy uwagę na problemy zdrowotne mężczyzn i zachęcamy do wykonywania badań profilaktycznych. W tym miesiącu pod takim hasłem rusza właśnie kampania społeczna TNT. Już po raz drugi stacja zachęca wszystkich mężczyzn (i kobiety, tylko w aplikacji) do zapuszczania symbolicznego wąsa. Na stronie wastopad.tnt-tv.pl uruchomiona została specjalna aplikacja, za pomocą której można włączyć się do akcji. Za każdą wąsatą fotografię TNT przekaże 10 zł na rzecz Fundacji Wygrajmy Zdrowie

 

Dodajcie swoje zdjęcie, a zobaczycie zdjęcie mojego męża i moje – Z WĄSAMI 🙂 a przy okazji kolejne 10 zł wpadnie dla Fundacji!

 

rosol Wasza Kuroniowa 🙂

2 komentarze

  1. Anna Felińska

    Listopad 9, 2016 at 6:49 am

    Ja też mam kilka sekretów 🙂 np.jak byłam mała nie miałam smoczka takiego normalnego i nie ssałam go jak inne dzieci tylko miałam na palcach 5 smoczków (takich jak kiedyś miękkich i żółtych) i tak nosiłam te kapturki na paluszkach-a do spania robiłam najdziwniejszą rzecz-pocierałam tymi smoczkami o dywan, łózko sweter ścianę-wtedy ta guma wydawała cudny zapach (dziś wydaje mi się smród lateksu) ale wtedy to musiało mnie uspokajać i tak miałam 5 smoczków ale nie do ssania tylko do wąchania 😛
    PS.Aneto-Karolino (dla mnie Karola to też najwspanialsze imię -dlatego nosi je moja córka ) nie wiem jak dodać zdjęcie :*
    pozdrowienia dla chłopaków i zwierzaków 🙂

    1. Aneta Kuroń

      Listopad 9, 2016 at 11:51 am

      Hahah 😀 To jest fantastyczna historia!! 🙂 Najlepsza z dziecięcych, jaką słyszałam :))))) dzięki za komentarz :*

Dodaj komentarz